Przyznaję, że gdyby nie ta cała szafiarska wkręta, to może nawet nie zauważyłabym wyprzedaży.. Jak dotąd moje zakupy nigdy nie były kierowane porami sklepów. Nie wyssałam z mlekiem matki, ani nie usłyszałam od żadnej koleżanki, nie wyczytałam w kobiecej prasie, jak ważnym zjawiskiem wyprzedaże są. Przez te wszystkie lata od kiedy noszę portfel w torebce i sama go uzupełniam, kupując wszystko "w sezonie", nie wiedziałam jakie święto handlowe mnie omija. Dziś wybrałam się na ekspresowy przegląd wyprzedaży i oto moje spostrzeżenia:
1. tłumy są do przeżycia (oczywiście przed 16:00)
2. już długo się nad tym zastanawiam i naprawdę NIE WIEM z jakiego powodu H&M miałby być mekką dla wszystkich szafiarek, kobiet itp. wybaczcie ale czasem aż mnie boli jak tam wchodzę, chociaż przyznaję że promocje mają aż piszczy :)
3. najlepiej w moich oczach zaprezentował się PROMOD, przeceniając dużo i bez sentymentów
4. największe wrażenie zrobiła na mnie, cechująca się ułańską fantazją, taktyka STRADIVARIUSA, nie dość że niektórym ciuchom podniesiono ceny aby je niby-obniżyć, to na jednej z bluzek widniała informacja, że została przeceniona z 69,90 na ... 69,90 (?!)
W całym tym sejlowym rozgardiaszu zaczęłam zatem zastanawiać się czy to ja straciłam głowę od nadmiaru przecen i braku wiedzy na temat, czy ktoś po prostu robi ze mnie idiotkę???
A! No i oczywiście wynik był taki, że kupiłam... naszyjnik w SIXie.
płaszcz - new yorker
tiszet - bershka
szorty - zara
buty - ecco
zakolanówki - no name
zegarek - bijou brigitte
ćwierć bluza - bershka
koszula - kdt
spódnica - house
ledwo widoczny podkoszulek - ny'er
bransoleta - zielony kot